Akademia Sztuk Pięknych
im. Eugeniusza Gepperta
we Wrocławiu
Plac Polski 3/4
Wrocław
Polska

Palimpsest

Alicja Klimczak-Dobrzaniecka

Powoływanie się na spuściznę kulturową Dolnego Śląska, na bogactwo historyczne oraz dorobek pokoleń społeczności ścierających swoje losy na tym terenie stało się bardzo powszechne przy okazji wszelkiej maści działań kulturalnych, realizacji artystycznych, projektów badawczych, itd. Doprowadziło to do swego rodzaju dewaluacji owych haseł, niezwykle ważnych w swojej istocie, lecz w pewnym momencie po prostu nadużywanych i w pewien sposób zbanalizowanych.


Realizując wystawę „Palimpsest” w jeleniogórskim Muzeum Karkonoskim, kuratorki (Anna Kowalska-Szewczyk i Urszula Śliz) postawiły sobie bardzo ambitny cel: stworzyć spójną opowieść zainspirowaną miejscem, zaprezentować zupełnie nową jakość artystyczną, w której Dolny Śląsk stanowi wspólne pole zainteresowań dla twórców. Zamierzenie tym bardziej skomplikowane, że autorki odrzuciły tradycyjną praktykę kuratorską, polegającą ogłoszeniu tematu i zobrazowaniu go wybranymi pracami. Zamiast tego postanowiły zaprezentować złożony proces twórczy, czy wręcz swego rodzaju badanie artystyczne, które zaowocowało by nie tylko materialnym efektem, ale także intelektualną aurą, o bardziej dalekosiężnym oddziaływaniu niż klasyczna wystawa. Pokaz powstał w ramach projektu artystycznego SILESIUM i może zostać potraktowany jako manifest realizujący idee towarzyszące jego działalności.
Funkcjonowanie SILESIUM to przede wszystkim skupienie się na idei, a nie na grupie konkretnych twórców. Definiując je, należy odrzucić tradycyjne myślenie o współdziałających artystach jako o kolektywie czy grupie artystycznej. SILESIUM opiera się przede wszystkim na działalności artystów (w zmiennym składzie), których obszarem zainteresowań jest Dolny Śląsk, rozumiany jako obszar historyczny, przestrzeń mentalna, kulturowa ale także jako miejsce dziejących się idei tu i teraz. Wspólnym mianownikiem dla twórczości Anny Kowalskiej–Szewczyk, Urszuli Śliz, Grażyny Jaskierskiej–Albrzykowskiej, Macieja Albrzykowskiego, Małgorzaty Kazimierczak, Kamila Moskowczenki i Igora Wójcika jest podobne zaplecze – wszyscy spędzili twórczo aktywne życie na Dolnym Śląsku. Jednak więcej ich dzieli niż łączy: nie reprezentują jednego pokolenia, stosują różne środki wyrazu, koncentrują się na indywidualnych działaniach, przemyśleniach i twórczych poszukiwaniach, niezależnie od siebie funkcjonując w środowisku artystycznym.
Termin palimpsest został potraktowany w bardzo szerokim rozumieniu. Założenie wystawy bazuje przede wszystkim na odwołaniach do genius loci Dolnego Śląska, do jego specyficznej aury intelektualnej, z którą twórcy stykają się od początku swojej działalności w tym miejscu. Wystawa jest zatem wynikiem długotrwałej bytności i aktywności umysłowej, niesie ze sobą dalsze perspektywy, zdecydowanie zaś nie jest jednorazową odpowiedzią na kuratorskie call for papers.
W tym momencie należy odwołać się nie tylko do samej twórczości artystów, ale także ich prywatnych biografii. Maciej Albrzykowski i Grazyna Jaskierska–Albrzykowska są przykładem „naturalizowanych” Dolnoślązaków. Oboje pochodzą z Podhala, jednak całe swoje aktywne artystycznie życie spędzili we Wrocławiu. Są osobami z zewnątrz, którzy osiedlili się na tych ziemiach, jednak w ich postawie – prywatnej i twórczej – bardzo widoczne jest zakorzenienie w obyczajowości którą wynieśli z domu. U Grażyny Albrzykowskiej czytelne są odwołania do różnorakich tradycji z których wyrosła, przy czym owe odniesienia do nich i do przeszłości stanowią nowy budulec z którego konstruowana jest teraźniejszość. Tradycyjne opracowywanie materiału rzeźbiarskiego przez Albrzykowskiego (mimo że sam materiał bywa nietradycyjny) jest także wynikiem obcowania z określonymi rytuałami rzeźbiarskimi. Oboje przenoszą tutaj swoją twórczość stamtąd, a jednocześnie to właśnie ten zabieg tworzy współczesny obraz Dolnego Śląska – tutaj każdy jest skądś.
​Realizacje pokazane przez Kamila Moskowczenko to bezpośrednie odniesienie do baroku śląskiego, który ze wszystkich kierunków w architekturze wpłynął na dzisiejszy wygląd miast w regionie najmocniej. „Preparaty dolnośląskie”, odtworzone sztukaterie porośnięte hubami, od strony formalnej można ironicznie odnieść do modnego obecnie pojęcia retro designu, tym razem w ujęciu lokalnym.
​Obrazy Igora Wójcika zdają się być zapisem wspomnianego ducha miejsca. To doksa – mniemanie, niepewne przekonanie o istnieniu czegoś, bez racjonalnej i niepodważalnej pewności. Język abstrakcji jest narzędziem poznania niepoznanego, równouprawnionym względem innych, równoległych metod.
​Urszula Śliz w swoich działaniach unika dosłowności. Stworzyła własny język malarski, którym konsekwentnie się posługuje, własną przestrzeń metaforyczną za pomocą prostych, wciąż przekształcanych motywów. Wchodzi w relacje z wciąż widocznymi, powtarzającymi się w różnej formie i czasie zjawiskami o znaczeniu miejscowym i ponadczasowym – uniwersalnym.
​Wymiar uniwersalny mają także realizacje Anny Szewczyk. Artystka sięga najgłębiej – do stanów pierwotnych, kultów, wyobrażeń, wierzeń. Wymagają od widza cofnięcia się do prapoczątków. W odniesieniu lokalnym widoczne jest zainteresowanie duchowością i symboliką religijną, wszechobecnymi w kulturze regionu. Jednocześnie Kowalska-Szewczyk porusza kwestię artystycznego recyklingu, poprzez digitalizację swoich – tradycyjnych formalnie – prac.
​Twórczość Małgorzaty Kazimierczak osadzona jest głęboko w dolnośląskiej multikulturowości. Artystka integruje w swojej działalności artystycznej i kuratorskiej rożne media, doświadczenia ludzkie oraz artystyczne. Jej działalność to przede wszystkim proces twórczy, który prowadzi do nieznanego efektu. Materialność dzieł ma znaczenie drugorzędne, podstawą jest chwilowe, intensywne działanie i jego efemeryczność. Czerpie z różnorodności światopoglądowej otaczających ją osób inicjując swoistą wymianę myśli i energii artystycznej, w której to przede wszystkim człowiek jest materiałem, na którym naprzemiennie treść jest zapisywana i zmazywana.
​Wystawa jest udanym efektem bardzo subtelnych zabiegów kuratorskich. Nie ma w niej oczywistych wyborów ani dosłowności. To zaledwie chwila w długotrwałym i złożonym artystycznym procesie badawczym. Moment, w którym artyści zaprezentowali swoją twórczość na wystawie to tylko jedna stopklatka z ich aktywności. To pars pro toto, bowiem cała ich twórczość jest palimpsestem. Działają na zapisanej i zagospodarowanej już niegdyś powierzchni, która okazuje się być wciąż inspirującym materiałem, proponującym nam – odbiorcom – wiele warstw i poziomów interpretacyjnych, emocjonalnych i intelektualnych.

Powrót