Akademia Sztuk Pięknych
im. Eugeniusza Gepperta
we Wrocławiu
Plac Polski 3/4
Wrocław
Polska

Jak działa grupa?

Alicja Klimczak – Dobrzaniecka

Może się wydawać, że czas grup artystycznych, rozumianych jako kolektywne reagowanie na dany problem artystyczny, już minął. W sztukach wizualnych dominują raczej indywidualne działania, niż wspólne realizacje. Indywidualizm jest znakiem czasów współczesnych, tak doskonale widoczny w aktywności człowieka na różnych płaszczyznach, co przekłada się także i na obszar twórczości. Istniejące wciąż grupy artystyczne „w starym stylu” najczęściej rozpoczynały swoją działalność wiele lat temu, z czasem ją minimalizowały, po latach rozbicia aktywowały się na nowo, czego przykładem jest chociażby Luxus. Oczywiście istnieją wyjątki, jak np. Grupa Azorro, funkcjonująca nieprzerwanie od 2001 roku. Doskonale zapamiętana także została Grupa Ładnie, działająca w latach 1996 – 2001, której członkowie ostatecznie zdecydowali się na indywidualną działalność. Warto natomiast rozważyć nową formę działania grupowego, której przykładem jest wrocławskie Silesium. I chociaż w tekście programowym nie pada słowo „grupa”, a „projekt artystyczno-badawczy”, to sądzę że warto jest rozpatrywać to zjawisko właśnie w kontekście formacji artystycznych. Dlaczego? Istnieją pewne założenia programowe, określony został sposób działań, a z projektem związanych jest kilka powtarzających się nazwisk – można zatem uznać, że te cechy charakteryzują w ogólności działania grupowe.
Wokół projektu skupieni są następujący wrocławscy artyści: Anna Szewczyk, Igor Wójcik, Grażyna Jaskierska-Albrzykowska, Maciej Albrzykowski, Małgorzata Kazimierczak, Kamil Moskowczenko, oraz Anna Kołodziejczyk. Tematem, wokół którego zasadza się istnienie Silesium jest Dolny Śląsk, rozumiany jako zbiór motywów: historycznych, artystycznych, etnograficznych, społecznych, przyrodniczych i wszelkich pokrewnych. Działalność, najogólniej mówiąc, ma na celu interpretację kulturowo-historyczną regionu. Narzędziem jest zawsze sztuka, jednak stanowi ona raczej rodzaj soczewki, przez którą artyści spoglądają na dany problem. Silesium jest więc także nowym sposobem interpretacji zdarzeń, idei czy artefaktów mających swoje korzenie w przeszłości; dzięki sztuce widz będzie miał szansę na ujrzenie ich, posługując się odmienną od dotychczasowej optyką i, w efekcie, doświadczać nowych wartości. Działania Silesium polegają nie tylko na realizacji wystaw, ale także na organizacji sympozjów, spotkań z mieszkańcami, wykładów pracowników muzeów regionalnych oraz obiektów zabytkowych. Jest to zatem ogół aktywności mających na celu możliwie pełną eksplorację interesujących artystów zagadnień.
Można pokusić się o pewne podsumowania wynikające z działań Silesium, jako że istnieje ono już kilka lat – od 2012 roku. Projekt jest zbiorem różnych osobowości, których „tworczości” niekoniecznie wykazują cechy wspólne. Zrzesza raczej artystów wypowiadających się w zupełnie odmiennych stylistykach, działających na co dzień w pozornie innych przestrzeniach artystycznych, reprezentujących bardzo zindywidualizowane podejście do takich zagadnień jak forma, materia czy tradycja artystyczna. I tak w jej szeregach znajdują się malarze, rzeźbiarze, szklarze czy osoby działające w nowych mediach, poruszając się niekiedy po różnych dyscyplinach jednocześnie, wymiennie, eksperymentując lub też przeciwnie – demonstrując swoje przywiązanie do „macierzystego” medium. Wszyscy artyści związani są z wrocławską Akademią Sztuk Pięknych i tym samym z Dolnym Śląskiem. W zasadzie jest to ich jedyny punkt wspólny, wywodzą się bowiem z różnych generacji, prezentują odmienną optykę i wizję sztuki. Są kojarzeni przede wszystkim ze swojej osobnej działalności twórczej – każda z osób jest doskonale rozpoznawalna w środowisku wrocławskim i stanowi jego niezależny element.
Silesium ma w swoim dorobku wystawy oraz sympozja, które wskazują na konsekwentną realizację założeń. Dotychczasowe wystawy to „Palimpsest” w Muzeum Karkonoskim w Jeleniej Górze, „Ideoformy” oraz „Rudymenty” w Galerii Neon w Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu, „Aberracje” w Pijalni Wód Mineralnych w Szczawnie–Zdroju, „Endemity i dezele” w Galerii Warzywniak w Gdańsku, „Permanentna niezwykłość” w Galerii u Jezuitów w Poznaniu. Sympozja odbyły się w Kamieńczyku, Polanicy–Zdroju oraz Szczawnie–Zdroju. Miejsca, które grupa obiera do swoich wystaw to zarówno „oczywiste” przestrzenie ekspozycyjne (jak galeria wrocławskiej ASP), dolnośląskie (niewrocławskie) sale ekspozycyjne, lecz także i zupełnie nieprzystosowane pozornie do prezentacji sztuki współczesnej pomieszczenia, tj. Pijalnia Wód Mineralnych w Szczawnie–Zdroju. Silesium dociera także ze swoją działalnością w inne regiony Polski (Poznań, Trójmiasto), nie koncentrując się wyłącznie na Dolnym Śląsku. Wybór miejsc ekspozycyjnych wskazuje na chęć twórców do eksperymentowania z miejscem i przestrzenią, a także jest dowodem na gotowość do działań „w terenie” na danym obszarze, który może jest nie zawsze łatwy do artystycznego zagospodarowania, ale skoro stanowił przyczynek do rozpoczęcia badań, to konsekwentnie muszą one odbywać się właśnie w jego pobliżu.
Najdoskonalszym tego przykładem jest wystawa „Aberracje” w Pijalni Wód Mineralnych w Szczawnie–Zdroju, miejscowości położonej w sąsiedztwie Gór Wałbrzyskich i Kamiennych, w bliskiej odległości od Wałbrzycha i Zamku Książ. Piękna przestrzeń wybudowana około 1820 roku, będąca elementem większego zespołu zabudowań zdrojowych, jest miejscem nieprzystosowanym do prezentacji sztuki współczesnej – ale w końcu nie taka jest jego rola. Zabytkowe wnętrza stały się tłem dla realizacji artystów, którzy tym razem pochylili się nad zagadnieniem aberracji, a więc wszelkich odchyleń, zbłądzeń czy odstępstw od przyjętych norm. Oczywistą materią do działań jest lokalne dziedzictwo, stopień jego degradacji, a także wpływ na sposób postrzegania otaczającej nas rzeczywistości. Wystawa jest zapisem różnorodnych postaw i odmiennego podejścia do zagadnienia. Umiejscowienie realizacji pośród elementów codziennego wystroju pijalni spowodowało, że widz niekiedy musiał je wpierw zidentyfikować. Dla osób, które znają wnętrze budynku, owo zaburzenie znajomego porządku jest właśnie aberracją, odchyleniem normalnego stanu.
Artyści potraktowali zagadnienie wielowymiarowo, ujawniając inspirację bliskim otoczeniem, poruszając wątki kulturowe, osadzone w historii i kulturze regionu, niekiedy zaś potraktowali temat autorefleksyjnie i decydowali się na ujawnienie aberracji w obrębie własnej twórczości. Anna Kowalska-Szewczyk „przyzwyczaiła” widzów do wielkoformatowych najczęściej, klasycznych w formie olejów czy akryli na płótnie, bardzo refleksyjnych i symbolicznych. Podczas wystawy prezentowała jakby zminimalizowane wersje swoich obrazów w formie wydruków. Maciej Albrzykowski pokazał w nowej odsłonie doskonale znane „mózgi”, którym nadaje każdorazowo różne znaczenie i wtłacza w rozmaite role. Tym razem były one tajemniczym elementem, schowanym gdzieś w kawałku belki, niczym w gnieździe ptaka, lub same skrywały skarb.
Twórczość Grażyny Jaskierskiej-Albrzykowskiej doskonale znana jest z przywiązania artystki do materii, z której tworzone są prace – rzeźbiarka sięga po drewno, kamień, żelazo, szkło, w dowolnej konfiguracji. Jej realizacja, przywodząca na myśl szklany stolik na biegunach, jest zderzeniem „pomylonych” funkcji i materii, niestabilności oraz kontrowersyjnie dobranego materiału. Jednocześnie jest mocną, stworzoną w sposób zdecydowany rzeźbą, przeczącą swoją siłą pierwotnym skojarzeniom.
Figury obecne w obrazach Igora Wójcika zdają się w pierwszej chwili być znane „ze świata” – to dalekie echa bytów realnych. Po chwili jednak powodują niezdefiniowany niepokój, umysł nie jest w stanie zdecydować czy to zdeformowane istoty, czy może jednak elementy nieożywione, a poddane jedynie abstrakcyjnym przeobrażeniom. Z kolei Kamil Moskowczenko w cyklu malarskim „Dzwonnice dolnośląskie” wyodrębnia i wprawia w ruch serca dzwonów, ujmuje je w rozmaitych fazach ruchu, nadając im tym samym swoistą podmiotowość, właśnie poprzez odjęcie pozostałych części mechanizmu, wobec którego pełnią zwykle rolę służebną.
Poprzez zestawienie powiększonego fragmentu zdjęcia z obrazem przedstawiającym ten sam widok łamiącej się właśnie korony drzewa, Anna Kołodziejczyk trawestuje ideę antycznej kategorii mimesis, zdawać by się mogło, że tak dawno już zapomnianej.
Artyści nawiązywali również do bezpośredniego otoczenia, jak np. Małgorzata Kazimierczak w swojej multimedialnej realizacji wskazuje na podwaliny zdroju, a więc istnienia źródła życiodajnej wody. Anna Szewczyk umieściła delikatne złote rzeźbiarskie precjoza w witrynie, podobnie zresztą jak zrobił to Maciej Albrzykowski z częścią mózgów, podsuwając skojarzenia z nieodkrytymi wciąż, może częściowo wyimaginowanymi, skarbami skrytymi w podziemiach nieodlegle położonego Zamku Książ.
Wystawa jest, jeżeli można to ująć w ten sposób, modelowym przykładem metod pracy Silesium nad zadanym tematem. Artyści podchodzą do niego każdorazowo bardzo indywidualnie. Chociaż możliwe jest dokonanie pewnych uogólnień, czy znalezienie analogii w poszczególnych realizacjach twórców, a nawet spięcie ich klamrą, to okazuje się, że korzenie działań sięgają głębiej niż inspiracja danym zagadnieniem, wynikająca z założeń Silesium. Sam temat pojawia się jako któraś z kolei powłoka, jest tylko powodem aby sięgnąć dalej do głębszych źródeł, by przyjrzeć się krytycznie własnej twórczości, igrać z nią, przekształcać, wchodzić w dyskusję.
Silesium, jakkolwiek nie byłoby nazywane przez samych założycieli, jest formą działania grupowego, jednak bardzo wyjątkowego, bo zakładającego zachowanie pełnej autonomii twórczej oraz indywidualizmu. Wspólna aktywność nastawiona na osiągnięcie określonego celu nie wydaje się być w tym wypadku kategorią obowiązującą. Dla artystów stanowi ona raczej możliwość odkrywania nowego potencjału w sobie samym, niż konieczność realizowania określonego programu artystycznego.

Powrót